piątek, 30 marca 2012

Rozdział 11

Moje życie jest okropne. Chyba jeszcze nigdy nie było aż tak źle. Jeszcze miesiąc temu było wszystko dobrze. Miałam chłopaka którego kocham ojca którego nienawidziłam lecz teraz już wiem że mimo wszystko go kocham no i nie miałam siostry ani drugiej matki. To jakas patologia. Dzisiaj rano byłam na policji. Ja w zasadzie tylko potakiwałam głową . Nie byłam w stanie mówić o tym że ktoś mi grozi tym że mnie zabije. Dla mamy nic nie powiedziałam, nie chciałam jej martwić. Jak to dobrze że mam teraz Nialla. Nie poradziłabym sobie z tym – nigdy. Od razu gdy wróciliśmy z komisariatu co trwało strasznie długo bo to jednak poważna sprawa, mama się dopytywała gdzie bylam.
-Kochanie gdzies wyście tak długo byli ?! Martwiłam się że nie przyjdziecie na obiad. A pamiętajcie że dzisiaj przyjdą … - w tym momencie przerwałam mamie.
-Tak oczywiście pamiętam dziś przyjdzie moja matka i moja siostra. Tak jakby. Chcieliśmy się przejść dlatego tak długo nas nie było. Przepraszamy.
-3 godziny was nie było .! Dobrze nie ważne. Przynajmniej się już pojawiliście. Idźcie się jakoś ładnie ubrać, żeby zrobić dobre wrażenie bo za jakieś 30 minut mogą się już stawić nasi goście.
-Dobrze, choć idziemy kochanie. - te słowa Niall skierował do mnie.
Weszłam do pokoju. Poszukalam jakiejś sukienki – zwiewnej, jasnej, eleganckiej. Bylam ubrana w stare czarne dżinsy i zwykłą luźną bluzkę więc wypadało się przebrać. Więc ja ubrałam czerwone buty na koturnie do tego zwiewną białą sukienkę i bordowe bolerko do tego dobrałam biżuterię i wyglądałam na tyle żeby móc się komuś pokazać. Niall był już ubrany gdyż on zawsze chodzić musi elegancko gdyż jest gwiazdą. Choć trochę ubrań u mnie miał. Ja ubrałam się pod niego kolorystycznie. On miał bordowe spodnie i białą bluzkę . Wyglądał elegancko lecz na luzie. Słodko. Zeszliśmy na dół i mama nas skomplementowała. Stół był pięknie nakryty – tylko trzeba było czekać na gości. I wtedy zaczęłam się denerwować. Gdy ja już byłam gotowa do tej chwili wraz z Niallem zeszedł jeszcze mój przystojny co tu dużo ukrywać braciszek. Był fajnie ubrany. Nie sądziłam że się tak postara.
-wow brat zaszalałeś. – powiedziałam
-Nie codziennie poznaje się nową siostrę. Lecz i tak zawsze to ty będziesz tą jedyną. – powiedział a ja się wręcz wzruszyłam.
-Kocham Cię, nie wierze że w ciągu tylu dni zmienilo się tak wiele. Ale dzięki temu jesteśmy ze sobą bliżej bracie.
-Też Cię kocham siostro. – mieliśmy nawyk mówienia do siebie „bracie” albo „siostro” xD
Gdy tak wszyscy rozmawialiśmy ze łzami w oczach nagle rozległ się dzwonek do drzwi a ja osłupiałam – strasznie się bałam swojej reakcji jak zobaczę nowa rodzinę. Mama poszła otworzyć a my staliśmy jakieś 4 metry od drzwi w bez ruchu. Stał Niall, ja w środku i obok mnie Patryk. Z Niallem trzymałam się za rękę a Patryk obejmował mnie ramieniem.
-Witaj Sophie (tak miała na imię moja druga matka) – powiedziała Laura.
-Cześć Lauro. Kochanie przywitaj się ładnie. – te słowa skierowała do swojej córki.
-Dzien dobly – powiedziała mała, śliczna, blondynka o zielonych oczach.
-No to to są moje dzieci. To jest Klara moja córka ma 16 lat, a to jest Patryk jej starszy brat i on ma 20 lat. A ten młody chłopak obok mojej córki to Niall…
-Mój chłopak. – przerwałam mamie. – Dzień dobry pani. – podałam ręke dla kobiety która pierwszy raz widziałam na oczy.
-Miło was widzieć. Pamiętam kiedy widziałam was pierwszy raz. Na oko mieliście po 10 i 12 lat. Wasz ojciec kazał mi kłamać i nic nie mówić bo bał się o swój związek. Zostawił mnie gdy dowiedział się ze jestem w ciąży . Wtedy pewnego dnia przyszedł do mnie kompletnie pijany i powiedział że ma żonę – ja naprawdę nic nie wiedziałam. A teraz.. po jego śmierci… postanowiłam się ujawnić. To i tak nic by nie zmieniło a w końcu jesteśmy rodziną. Mam nadzieję że będziemy w stanie się ze sobą dogadać. – Powiedziała Sophie. Wszyscy milczeli gdy mama zaprowadziła nas do stołu. Rozmawialiśmy normalnie. Nie było wcale tak strasznie. Potem poszłam wraz z dwoma chłopakami którzy cały czas mi towarzyszyli mianowicie z bratem i chłopakiem pobawić się z siedmioletnią dziewczynką która jak się okazało miała na imię Ola. To polskie imię lecz dziewczynka normalnie polskiego nie umiała bo mieszkała w anglii z matką. Dzien okazał się udany. Spędziłam go z siostrą normalnie nie wierze . Dziewczynka była sliczna. Te piękne długie blond włosy i jeszcze zielone oczy. Sophie również była piękną kobietą. Wiadomo po kim dziewczynka ma urodę. Było naprawdę miło. Jeden z lepszych dni po śmierci ojca. Dopiero gdy nasi goście sobie poszli przypomniałam sobie o tym całym zajściu. Konkretniej o groźbie. Miałam ochote pójść spać i już. Tak też zrobiłam wraz z Niallem . Który mnie nie odstępował na kroku bo bał się że ktoś zrobi mi krzywdę. 

Nie wiem co mam napisac. Ale rozdzial dupny xd Napewno zauwazyliscie ze jest krótszy od pozostalych które sa o wiele dluzsze. A rozdzialy nie dodam dopoki nie bedzie 40 obserwatorow. choc komentarze sie rowniez licza. no i tyle nie wiem co pisac. xd 

2 komentarze:

  1. Rozdział to fakt troszkę krótki, ale mi się tam jak zwykle podoba :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Następny !! :D Napierdalać obserwatorzy! :D

    OdpowiedzUsuń